So02042012

Last update12:10:13

Przegląd prasy

Nowy tygodnik dla Polaków za granicą

Rzetelne informacje, dobra publicystyka, mocne reportaże, kontrowersyjne tematy, dużo kultury, sport, a na deser kompletny program TV – to wszystko swoim czytelnikom oferuje Tygodnik PL.


Tygodnik PL to pismo z wyższej półki, dla ambitnych, głodnych wiedzy oraz wymagających czytelników z Wielkiej Brytanii i Irlandii. - Wiemy, jak wygląda praca i życie Polaków za granicą. I wiemy, jak wygląda tam dostęp do prasy i aktualnych wiadomości – mówi redaktor naczelna Tygodnika PL Joanna Grochowska -  W tygodniku PL znajdziecie wyłącznie najświeższe i najważniejsze informacje przekazane w rzetelny sposób, bo wiemy, że nasi czytelnicy wnioski wysnuwają sami – dodaje Grochowska.

Tygodnik PL dla Polonii

Tygodnik PL nie będzie straszył polskim politycznym podwórkiem i narodowymi porażkami. Pismo skupia się na tym, co pozytywne, zarówno w kraju, jak i na emigracji. - Nie będziemy jednak unikać kontrowersji i trudnych tematów – zaznacza redaktor naczelna. Do lektury zapraszają wybitni, sprawdzeni w bojach dziennikarskich i redaktorskich reporterzy, a także świetni, znani felietoniści piszący  m.in. dla „Wprost”, „Polityki”, „Przekroju”, „Pulsu Biznesu”, „Gazety Wyborczej”. Artykuły z pierwszej ręki przygotowują dziennikarze z Wielkiej Brytanii i Irlandii, którzy jak nikt znają emigracyjne problemy i na bieżąco reagują na informacje istotne dla Polonii.

Każdy numer Tygodnika PL otwiera raport. To kompendium rzetelnej i pogłębionej wiedzy na tematy najbardziej aktualne dla emigracji, świata lub Polski. Ponadto w piśmie najważniejsze wiadomości, opinie, reportaże o emigracji, informacje kulturalne oraz sportowe. Każdy numer Tygodnika PL zawiera kompletny program telewizyjny na najbliższy tydzień, uzupełniony o polskie stacje.

 

Pierwszy numer Tygodnika PL do kupienia już w środę 25 maja. Pismo jest dostępne w polskich sklepach na terenie Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz w niektórych salonach prasowych. Cena jednego egzemplarza to 1,4 funta (UK) lub 1,5 euro (IE).

Tygodnikpl.net

Poprawiony: poniedziałek, 30 maja 2011 16:38

O Irlandczyku, który zmienił bieg historii

Brzmi nieprawdopodobnie, prawda? A jednak. Pewien awanturnik z hrabstwa Carlow, niejaki Michael Keogh, miał prawdopodobnie zasadniczy wpływ na przebieg historii współczesnego świata. Uratował on na początku XX wieku życie dwóm ludziom. Jeden z nich zwał się Adolf Hitler.

 

Michael pochodził z rodziny poszukiwaczy przygód i awanturników: jego przodkowie brali udział w rebeliach na Wyspach i za oceanem już w XVIII wieku. Toteż nikt się nie dziwił w rodzinnym Tullow, kiedy 16-latek postanowił w 1907 roku wyruszyć do Ameryki w poszukiwaniu chwały i guza. Zaciągnął się do amerykańskich oddziałów i wkrótce już walczył z meksykańskimi rebeliantami w Teksasie. Został niegroźnie ranny i musiał wracać do rodzinnej irlandzkiej wioski. Dusza poszukiwacza przygód nie pozwoliła mu zagrzać miejsca w sennym Carlow – wkrótce był już szeregowcem w irlandzkich oddziałach armii brytyjskiej. Pyskaty młodzieniec o skrajnie republikańskich poglądach spędził wiele miesięcy w karcerze za pouczanie przełożonych i nieposłuszeństwo. Keogh miał jednak mocne postanowienie zapisać się w historii z powodu swoich umiejętności bitewnych, nie politycznych, toteż wkrótce już babrał się w błotnistych okopach na froncie, by niedługo potem wylądować w obozie jenieckim Niemców. Za cenę wolności został namówiony do przewodzenia irlandzkiej brygadzie walczącej po niemieckiej stronie, którą to propozycję przyjął z ochotą – w końcu walka to walka, nieważne, pod czyim sztandarem. Wkótce doczekał się awansu i, po zakończeniu I Wojny Światowej, osiadł w Monachium.

Poprawiony: niedziela, 20 marca 2011 09:35

Nie dostałeś zasiłku? Odwołaj się. Co trzeci wygrywa

Co trzecia osoba, której odmówiono prawa do zasiłku otrzymała go po tym, jak się od tej decyzji odwołała. Niestety procedura zajmuje długie miesiące. W zeszłym roku pracownicy opieki społecznej odmówili przyznania zasiłku ponad 30 000 osobom. Na szczęście przysługuje odwołanie się od tej decyzji i wiele osób z tego skorzystało. Spora część nie żałuje tej decyzji. Zasiłek przyznano prawie 11 000 osób i wypłacono zaległe pieniądze.

Niestety procedura ta, z powodów ogromnych opóźnień w opiece socjalnej może zająć nawet rok.

Poprawiony: wtorek, 22 lutego 2011 10:34

Z babskiej perspektywy: Sprzedawcy marzeń

Moje dziecko, które już niestety nie jest dzieckiem, wraz ze swoim irlandzkim chłopakiem strasznie lubią podróżować.  Cały rok planują, gdzie też oni pojadą w czasie swojego urlopu. Wymagania mają duże, bo musi być ciekawie, dużo zabytków, galerii, ale i fajne knajpki i miejsca do relaksu.  Dopiero się dorabiają, o ile można tak powiedzieć, bo córka jest studentką, a jeszcze-nie-zięć na początku drogi zawodowej, stąd dodatkowe utrudnienie w klasyfikacji – ma być na ich kieszeń.

Z wielkim zainteresowaniem przyjęli informację, że pod koniec stycznia w Dublinie odbywają się targi turystyczne – Holiday World Show.   Córka nie mogła się doczekać, kiedy tam pójdzie i nazbiera folderów, miała też nadzieje na specjalne oferty.  Wiadomo, nie ma to jak załapać się na upusty, rabaty i vouchery, chociaż dobra i rzetelna informacja jest chyba więcej warta, bo co komu po darmowym obiedzie w hotelu, jak i hotel, i miejsce, jest do kitu.

Poprawiony: sobota, 19 lutego 2011 18:32

Zagrali po raz trzeci!

Ogromnym sukcesem zakończył się XIX Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Galway. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu członków Galway Irish – Polish Association (GIPA),  a także wolontariuszy, imprezy towarzyszące zbiórce pieniędzy trwały dwa dni!

Wszystko zaczęło się w sobotę 8 stycznia w Polskiej Szkole w Galway. Tam odbył się tzw. Family Day z WOŚP. Dzieci tuż po lekcjach miały okazję do wspólnej zabawy. Przygotowano różne niespodzianki, a wśród nich malowanie twarzy, zagadki dla najmłodszych, baloniki. Były również wyroby cukiernicze ufundowane przez Piekarnię Allex oraz ciasta upieczone przez rodziców. Odbyła się również loteria, w której sponsorem nagród była firma Oriflame. 

Afrika Charity Expedition – sprawa dwóch nie do końca normalnych gości

Nie ma żadnych przesłanek, żeby Rafał Gilewski i Grzegorz Wałęsa (syn Lecha) klasyfikowali się w przedziale ludzi, tak zwanych, zwyczajnych lub po prostu „normalnych”. Porzucając dyplomatyczny język, trzeba powiedzieć sobie wyraźnie, że są oni najzwyczajniej w świecie zakręceni jak domek ślimaka lub baranie rogi. Nie dlatego, że jadą na Czarny Ląd albo, że chcą obdarować skrajnie ubogie afrykańskie placówki medyczne tym, co uda się im zebrać tutaj. Oni są „inni” w związku z tym, w jaki sposób chcą tego dokonać i jakie motywy nimi kierują.

Przypadek medyczny: wariactwo

Rafał przyszedł do naszej Redakcji z ofertą partycypowania przez nas w zakupie sprzętu medycznego, jaki chłopaki mają zamiar zatargać do Afryki. Dokładnie tak: zatargać, bo jak nazwać wyprawę dwoma samochodami osobowymi, choćby i niech by była to niemiecka marka, przez całą Europę i pół Afryki? Przecież nie transportem. W sumie, wliczając w to operatora kamery, w wyprawie weźmie udział czterech... normalnych inaczej facetów.

Każdy ma swojego anioła...

Katarzyna Sochaj (34 lata) z wykształcenia jest biologiem, jednak, jak mówi, „zawsze ciągnęło ją do dzieci”. Jest mamą 4,5-letniej Emilii. Zawsze lubiła robótki ręczne, a dwa lata temu odkryła możliwości, jakie daje masa solna. Zaczęło się od gwiazdkowych prezentów dla najbliższych. Teraz robione przez nią aniołki cieszą coraz więcej osób. Katarzyna została członkinią cechu rzemieślników Crafts Council of Ireland.

Poprawiony: czwartek, 16 grudnia 2010 21:13

W dziedzinie seksu Kościół zawsze się wypowiadał

W dniach 9 –16 grudnia 2010 roku odwiedzi Irlandię i Dublin Ojciec Ksawery Knotz OFM Cap, teolog i duszpasterz, autor m.in.książek: „Akt małżeński”, „Seks jakiego nie znacie”, „Seks jest boski”. Niespełna tydzień przed swoim przylotem na Zieloną Wyspę Ojciec Ksawery udzielił wywiadu dublińskiej tygodniówce Polska Times.

Z Ojcem Ksawerym rozmawia Tomasz Bastkowski, teolog, dyrektor polskiej szkoły SEN w Dublinie.

Tomasz Bastkowski: Ojcze, skąd propozycja przyjazdu do Irlandii i czy łatwo dziś jest umówić się na rekolekcje z jednym z najsławniejszych polskich księży?

O. Ksawery Knotz: Zaprosili mnie Dominikanie prowadzących duszpasterstwo wśród Polaków i przyjąłem je z radością.

Ofiary Celtyckiego Tygrysa

20 tysiącom koni grozi śmierć głodowa. Głodne, okaleczone, brudne – wałęsają się po opuszczonych osiedlach, okolicach autostrad, parkach. Czasami ktoś im rzuci jakiś ochłap, jednak jest ich 20 tysięcy i nikt nie jest w stanie pomóc im wszystkim. Większość z nich nie przeżyje zimy. Chodzi o konie – jeszcze do niedawna symbol prosperity Celtyckiego Tygrysa, a teraz żałosną oznakę upadku. Działacze chroniący prawa zwierząt ukuli nawet nazwę na nowe zjawisko – koński kryzys.

Okolice wysypiska śmieci w Dunsink (hrabstwo Dublin). Żyje tu ponad setka bezpańskich koni. Grozi im śmierć głodowa, bo trawa przykryta została warstwą śniegu. Dziczeją, cierpią, chorują. Pod koniec września irlandzką prasę obiegło zdjęcie jednego z nich, z przebitym bokiem i wywleczoną śledzioną, tuż przed jego eutanazją. Litościwe władze odebrały mu życie, bo pomóc już nie mogły.

Poprawiony: czwartek, 09 grudnia 2010 18:54

Postfeministki?

Pani Profesor Magdalena Środa zaliczyła mnie – w kontekście mojej kampanii wyborczej – do grona postfeministek: „Feministka i etyk prof. Magdalena Środa uważa, że dzisiejsze 30-latki to pokolenie postfeministek: – My walczymy o równe traktowanie, chcemy zmieniać męską mentalność. A one mówią: skoro panowie się nie rozwijają, ciągle używają seksistowskiego języka, to dlaczego mamy tego nie wykorzystać. Prof. Środa dodaje, że kobiety te są po prostu cwane, a w polityce liczy się skuteczność. – Skoro Jarosław Kaczyński mógł przez dwa miesiące kampanii oszukiwać wyborców, że zmienił się w łagodnego baranka, to nie widzę powodu, żeby te kobiety nie wykorzystywały swoich atutów w kampanii. Ważne, żeby były tego świadome.” Gazeta Wyborcza

Jest w tym jakiś sens. Jednak ja bym na to spojrzała szerzej. Uważam, że dzisiejsze 30-latki przekroczyły pewne schematy i mają mniej kompleksów w stosunku do mężczyzn. Traktują mężczyzn po partnersku, na równi. Mamy takie samo prawo do aluzji seksualnych, jak mężczyźni. Aluzje seksualne nie są domeną męską i nie są zarezerwowane wyłącznie dla Panów. Chodzi o to żeby stawać do rywalizacji z mężczyznami bez kompleksów, z pełną świadomością i akceptacją swojej kobiecości. Ja nie zamierzam zmieniać męskiej mentalności i zabraniać Panom myśleć o seksie. Seks jest jedną z podstawowych czynności życiowych potrzebnych każdej kobiecie i każdemu mężczyźnie do życia. Po co tu coś zmieniać?

Poprawiony: środa, 08 grudnia 2010 12:38

Jak doszło do irlandzkiego kryzysu?

Irlandzka gospodarka, po unikalnym w skali europejskiej boomie, wpadła w recesyjną dziurę. Przysłowiowym gwoździem do trumny okazały się irlandzkie banki, które, jeden po drugim, traciły płynność finansową. Rząd wpompował grube miliardy w ratowanie bliskiego załamania systemu bankowego, a rachunek właśnie zaczął wymagać uregulowania.

Od kilku tygodni Unia, jak i rządy poszczególnych państw naciskały na Dublin, by rozpoczął rozmowy o ewentualnym pakiecie pomocowym. Politycy jednak twardo zaprzeczali, jakoby była konieczność takich negocjacji. W kuluarach mówiło się o nieoficjalnych rozmowach przedstawicieli rządu z Międzynarodowym Funduszem Walutowym oraz Unią, a także Bankiem Centralnym, ale informacji tych nie chciała potwierdzić żadna ze stron.

Bliskie spotkania trzeciego stopnia (z globalizacją)

Kończy się krótki epizod irlandzkiego cudu gospodarczego. Przyglądałem mu się z bliska. Czym był - czułem najlepiej, gdy wracałem do Polski z grubym zwitkiem banknotów w kieszeni. W Irlandii byłem trzykrotnie: w 2005, 2006 i 2007 roku. W sumie dziewięć miesięcy. Z dzisiejszej perspektywy widać przede wszystkim chwilowość: wymuszoną krótkotrwałość indywidualnych planów oraz niespodziewaną zmienność makro-uwarunkowań. Całego tego doświadczenia nie podsumuję lepiej, niż zrobił to Zygmunt Bauman w Płynnej nowoczesności, gdy posłużył się metaforą statku i samolotu. Statek to kiedyś. Samolot to dziś. Rzeczoną metaforą zamknę ten tekst. Teraz jednak wróćmy do spraw związanych z nami i z Irlandią.

Poprawiony: środa, 08 grudnia 2010 11:41

Walcząc o swoje pieniądze przed irlandzkim wymiarem sprawiedliwości

Na początku listopada, odbyła się kolejna rozprawa przed Sądem Pracy w Dublinie, pomiędzy Polakami Zbigniewem i Dariuszem a ich byłymi pracodawcami. Pierwsze starcie z pracodawcą odbyło się między Zbigniewem i pracodawcami, którzy nie chcieli Zbigniewowi wypłacić odprawy, mimo że ten pracował nieprzerwanie 3,5 roku. Po interwencji w Tax Office, pieniądze zostały wypłacone. Było to około 6 000 euro.

Początek konfliktu

To już czwarta rozprawa. Polacy pracowali na budowach, które prowadzili ich byli pracodawcy. Teraz stawka rozgrywa się o wiele większe pieniądze, bo o dziesiątki tysięcy euro (maksymalna kwota, o jaką się ubiegają, to 180 tysięcy euro). Darek miał stawkę 9 euro na godzinę, Zbigniew 12, a maksymalnie w pewnych okresach 14 euro na godzinę. Stawkę tę pracodawcy podwyższali Polakowi, gdy ten, jak sam to ujął: „szedł się z nimi (pracodawcami, przyp. red.) dogadać”. Zdaniem Polaków, Irlandczycy nie płacili im za nadgodziny według stawek budowlanych.

Przygotowania do WOŚP

Jak zapowiadano, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy ogłosiła już temat zbliżającego się XIX Finału. Tym razem pieniądze zebrane 9 stycznia 2011 roku zostaną przeznaczone na zakup sprzętu dla dzieci z problemami urologicznymi i nefrologicznymi. W styczniu Polacy z Galway już po raz trzeci wezmą udział w Finale WOŚP.

Przygotowania do zbiórki rozpoczęły się dwa tygodnie temu.

- Odbyły się już dwa spotkania robocze – wyjaśnia Robert Borkowski, prezes Galway Irish-Polish Association (GIPA), które po raz kolejny jest organizatorem imprezy. – W czasie tych spotkań zawiązaliśmy już komitet i wysłaliśmy zgłoszenie do Warszawy. To oznacza, że XIX Finał WOŚP odbędzie się w Galway już wkrótce – dodaje.

Poprawiony: środa, 17 listopada 2010 14:49

Polscy imigranci podnieśli tutaj standardy

Artykuł Pameli Newenham pod takim właśnie tutyłem ukazał się na 6 stronie sobotnio-niedzielnego wydania The Irish Times 18 września 2010.

Polsko-irlandzkie badania naukowe wykazały, że - w porównaniu z innymi krajami europejskimi - rynki pracy w Irlandii i Wielkiej Brytanii zasiliła grupa najlepiej wykwalifikowanych polskich imigrantów. To właśnie na wyspach znajdziemy “śmietankę” polskiej emigracji, zauważa prof. Marek Okolski z Ośrodka Badań nad Migracjami w Warszawie. Irlandia otworzyła swój rynek pracy dla nowych imigrantów po rozszerzeniu Unii Europejskiej w 2004 roku. Polacy w ostatnich latach zatrudniani byli tutaj bardzo chętnie, ze względu na wysokie zapotrzebowanie na siłę roboczą.

Poprawiony: sobota, 18 września 2010 18:18

Powrót do Ojczyzny - polska polskość

Wracać czy nie? Oto jest pytanie. Czy jest do czego? Czy jesteśmy zdolni znów przystosować się do polskich warunków życia i obyczajów w obcowaniu z innymi?

Poprawiony: środa, 08 września 2010 10:50

Walka o zdrowie Amelki trwa…

Amelka ma niewiele ponad roczek, a jeszcze nie widziała swoich rodziców, nie może tak jak inne dzieci zachwycać się kolorami zabawek i tego, co ją otacza. Dziś jej rodzice walczą o to, by ich córeczka miała szansę na normalne życie. Wierzą, że transplantacja komórek macierzystych, którą można przeprowadzić jedynie w klinice w Qingdao w Chinach da Amelii szansę na odzyskanie wzroku.

Justyna i Łukasz Filipczak mieszkają w Tuam w hrabstwie Galway. Kiedy 9 maja ubiegłego roku na świat przyszła ich córeczka byli najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Po pół roku okazało się, że Amelka jest chora. 

Kurze udka i poprawnosc polityczna, czyli LIFE na wyspachr

Niedzielny poranek, pyszne croissanty, aromatyczna kawa i niedzielna gazeta – dzień 22 listopada w Galway zapowiadał się dla mnie niezwykle spokojnie i przytulnie... aż do strony 6 magazynu Sunday Independent LIFE. Dokładnie w chwili, gdy mój wzrok z ogromnej reklamy świątecznych zakupów na stronie 7 powędrował na sam środek artykułu pana Pata Fitzpatricka pod tytułem “Celtic Tiger Expenses”.

Dla dobra dzieci

W połowie maja, z inicjatywy rodziców i nauczycieli mających na uwadze dobro polskich dzieci, powstało Stowarzyszenie Polska Szkoła w Galway, które od września poprowadzi szkołę weekendową dla dzieci polskich emigrantów. Przygotowania do nowego roku szkolnego ruszyły już pełną parą.

Stowarzyszenie Polska Szkoła w Galway, czyli organ prowadzący szkołę weekendową dla polskich dzieci mieszkających zarówno w Galway, jak i na terenie hrabstwa jest odpowiedzią na ogromne zapotrzebowanie na kształcenie młodych Polaków podczas ich pobytu poza granicami kraju. Prezesem Stowarzyszenia została wybrana Bogna Truszczyńska – Griffin, która od dziesięciu lat mieszka w Irlandii.

Claddagh school opens its doors to Polish community for special Saturday school

The Claddagh National School has opened its doors to Galway’s Polish community for a Saturday School to keep children in touch with their Polish roots and help their parents to learn English.

The Polish school will operate in the school on Saturdays and has enrolled 130 pupils of primary school age.

Ten Polish teachers will be providing instruction in Polish language, literacy, and numeracy.

Jestesmy na Facebooku

Prognoza pogody:

kliknij w obrazek aby zobaczyć szczegóły

 

Statystyki Galway.pl

1'449 osób średnio odwiedza nas codziennie
44'025 osób średnio odwiedza nas miesięcznie
5 min i 52 sec średnio użytkownik spędza na naszej stronie

zainteresowany reklamą? kliknij tutaj <-

Użytkownicy online

Naszą witrynę przegląda teraz 110 gości