Rzetelne informacje, dobra publicystyka, mocne reportaże, kontrowersyjne tematy, dużo kultury, sport, a na deser kompletny program TV – to wszystko swoim czytelnikom oferuje Tygodnik PL.
Tygodnik PL to pismo z wyższej półki, dla ambitnych, głodnych wiedzy oraz wymagających czytelników z Wielkiej Brytanii i Irlandii. - Wiemy, jak wygląda praca i życie Polaków za granicą. I wiemy, jak wygląda tam dostęp do prasy i aktualnych wiadomości – mówi redaktor naczelna Tygodnika PL Joanna Grochowska - W tygodniku PL znajdziecie wyłącznie najświeższe i najważniejsze informacje przekazane w rzetelny sposób, bo wiemy, że nasi czytelnicy wnioski wysnuwają sami – dodaje Grochowska.
Tygodnik PL dla Polonii
Tygodnik PL nie będzie straszył polskim politycznym podwórkiem i narodowymi porażkami. Pismo skupia się na tym, co pozytywne, zarówno w kraju, jak i na emigracji. - Nie będziemy jednak unikać kontrowersji i trudnych tematów – zaznacza redaktor naczelna. Do lektury zapraszają wybitni, sprawdzeni w bojach dziennikarskich i redaktorskich reporterzy, a także świetni, znani felietoniści piszący m.in. dla „Wprost”, „Polityki”, „Przekroju”, „Pulsu Biznesu”, „Gazety Wyborczej”. Artykuły z pierwszej ręki przygotowują dziennikarze z Wielkiej Brytanii i Irlandii, którzy jak nikt znają emigracyjne problemy i na bieżąco reagują na informacje istotne dla Polonii.
Każdy numer Tygodnika PL otwiera raport. To kompendium rzetelnej i pogłębionej wiedzy na tematy najbardziej aktualne dla emigracji, świata lub Polski. Ponadto w piśmie najważniejsze wiadomości, opinie, reportaże o emigracji, informacje kulturalne oraz sportowe. Każdy numer Tygodnika PL zawiera kompletny program telewizyjny na najbliższy tydzień, uzupełniony o polskie stacje.
Pierwszy numer Tygodnika PL do kupienia już w środę 25 maja. Pismo jest dostępne w polskich sklepach na terenie Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz w niektórych salonach prasowych. Cena jednego egzemplarza to 1,4 funta (UK) lub 1,5 euro (IE).

Brzmi nieprawdopodobnie, prawda? A jednak. Pewien awanturnik z hrabstwa Carlow, niejaki Michael Keogh, miał prawdopodobnie zasadniczy wpływ na przebieg historii współczesnego świata. Uratował on na początku XX wieku życie dwóm ludziom. Jeden z nich zwał się Adolf Hitler.
Co trzecia osoba, której odmówiono prawa do zasiłku otrzymała go po tym, jak się od tej decyzji odwołała. Niestety procedura zajmuje długie miesiące. W zeszłym roku pracownicy opieki społecznej odmówili przyznania zasiłku ponad 30 000 osobom. Na szczęście przysługuje odwołanie się od tej decyzji i wiele osób z tego skorzystało. Spora część nie żałuje tej decyzji. Zasiłek przyznano prawie 11 000 osób i wypłacono zaległe pieniądze.
Moje dziecko, które już niestety nie jest dzieckiem, wraz ze swoim irlandzkim chłopakiem strasznie lubią podróżować. Cały rok planują, gdzie też oni pojadą w czasie swojego urlopu. Wymagania mają duże, bo musi być ciekawie, dużo zabytków, galerii, ale i fajne knajpki i miejsca do relaksu. Dopiero się dorabiają, o ile można tak powiedzieć, bo córka jest studentką, a jeszcze-nie-zięć na początku drogi zawodowej, stąd dodatkowe utrudnienie w klasyfikacji – ma być na ich kieszeń.
Ogromnym sukcesem zakończył się XIX Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Galway. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu członków Galway Irish – Polish Association (GIPA), a także wolontariuszy, imprezy towarzyszące zbiórce pieniędzy trwały dwa dni!
Nie ma żadnych przesłanek, żeby Rafał Gilewski i Grzegorz Wałęsa (syn Lecha) klasyfikowali się w przedziale ludzi, tak zwanych, zwyczajnych lub po prostu „normalnych”. Porzucając dyplomatyczny język, trzeba powiedzieć sobie wyraźnie, że są oni najzwyczajniej w świecie zakręceni jak domek ślimaka lub baranie rogi. Nie dlatego, że jadą na Czarny Ląd albo, że chcą obdarować skrajnie ubogie afrykańskie placówki medyczne tym, co uda się im zebrać tutaj. Oni są „inni” w związku z tym, w jaki sposób chcą tego dokonać i jakie motywy nimi kierują.
Katarzyna Sochaj (34 lata) z wykształcenia jest biologiem, jednak, jak mówi, „zawsze ciągnęło ją do dzieci”. Jest mamą 4,5-letniej Emilii. Zawsze lubiła robótki ręczne, a dwa lata temu odkryła możliwości, jakie daje masa solna. Zaczęło się od gwiazdkowych prezentów dla najbliższych. Teraz robione przez nią aniołki cieszą coraz więcej osób. Katarzyna została członkinią cechu rzemieślników Crafts Council of Ireland.
W dniach 9 –16 grudnia 2010 roku odwiedzi Irlandię i Dublin Ojciec Ksawery Knotz OFM Cap, teolog i duszpasterz, autor m.in.książek: „Akt małżeński”, „Seks jakiego nie znacie”, „Seks jest boski”. Niespełna tydzień przed swoim przylotem na Zieloną Wyspę Ojciec Ksawery udzielił wywiadu dublińskiej tygodniówce Polska Times.
20 tysiącom koni grozi śmierć głodowa. Głodne, okaleczone, brudne – wałęsają się po opuszczonych osiedlach, okolicach autostrad, parkach. Czasami ktoś im rzuci jakiś ochłap, jednak jest ich 20 tysięcy i nikt nie jest w stanie pomóc im wszystkim. Większość z nich nie przeżyje zimy. Chodzi o konie – jeszcze do niedawna symbol prosperity Celtyckiego Tygrysa, a teraz żałosną oznakę upadku. Działacze chroniący prawa zwierząt ukuli nawet nazwę na nowe zjawisko – koński kryzys.
Pani Profesor Magdalena Środa zaliczyła mnie – w kontekście mojej kampanii wyborczej – do grona postfeministek: „Feministka i etyk prof. Magdalena Środa uważa, że dzisiejsze 30-latki to pokolenie postfeministek: – My walczymy o równe traktowanie, chcemy zmieniać męską mentalność. A one mówią: skoro panowie się nie rozwijają, ciągle używają seksistowskiego języka, to dlaczego mamy tego nie wykorzystać. Prof. Środa dodaje, że kobiety te są po prostu cwane, a w polityce liczy się skuteczność. – Skoro Jarosław Kaczyński mógł przez dwa miesiące kampanii oszukiwać wyborców, że zmienił się w łagodnego baranka, to nie widzę powodu, żeby te kobiety nie wykorzystywały swoich atutów w kampanii. Ważne, żeby były tego świadome.” Gazeta Wyborcza
Irlandzka gospodarka, po unikalnym w skali europejskiej boomie, wpadła w recesyjną dziurę. Przysłowiowym gwoździem do trumny okazały się irlandzkie banki, które, jeden po drugim, traciły płynność finansową. Rząd wpompował grube miliardy w ratowanie bliskiego załamania systemu bankowego, a rachunek właśnie zaczął wymagać uregulowania.
Kończy się krótki epizod irlandzkiego cudu gospodarczego. Przyglądałem mu się z bliska. Czym był - czułem najlepiej, gdy wracałem do Polski z grubym zwitkiem banknotów w kieszeni. W Irlandii byłem trzykrotnie: w 2005, 2006 i 2007 roku. W sumie dziewięć miesięcy. Z dzisiejszej perspektywy widać przede wszystkim chwilowość: wymuszoną krótkotrwałość indywidualnych planów oraz niespodziewaną zmienność makro-uwarunkowań. Całego tego doświadczenia nie podsumuję lepiej, niż zrobił to Zygmunt Bauman w Płynnej nowoczesności, gdy posłużył się metaforą statku i samolotu. Statek to kiedyś. Samolot to dziś. Rzeczoną metaforą zamknę ten tekst. Teraz jednak wróćmy do spraw związanych z nami i z Irlandią.
Na początku listopada, odbyła się kolejna rozprawa przed Sądem Pracy w Dublinie, pomiędzy Polakami Zbigniewem i Dariuszem a ich byłymi pracodawcami. Pierwsze starcie z pracodawcą odbyło się między Zbigniewem i pracodawcami, którzy nie chcieli Zbigniewowi wypłacić odprawy, mimo że ten pracował nieprzerwanie 3,5 roku. Po interwencji w Tax Office, pieniądze zostały wypłacone. Było to około 6 000 euro.
Jak zapowiadano, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy ogłosiła już temat zbliżającego się XIX Finału. Tym razem pieniądze zebrane 9 stycznia 2011 roku zostaną przeznaczone na zakup sprzętu dla dzieci z problemami urologicznymi i nefrologicznymi. W styczniu Polacy z Galway już po raz trzeci wezmą udział w Finale WOŚP.
-niedzielnego wydania The Irish Times 18 września 2010.
Wracać czy nie? Oto jest pytanie. Czy jest do czego? Czy jesteśmy zdolni znów przystosować się do polskich warunków życia i obyczajów w obcowaniu z innymi?
Amelka ma niewiele ponad roczek, a jeszcze nie widziała swoich rodziców, nie może tak jak inne dzieci zachwycać się kolorami zabawek i tego, co ją otacza. Dziś jej rodzice walczą o to, by ich córeczka miała szansę na normalne życie. Wierzą, że transplantacja komórek macierzystych, którą można przeprowadzić jedynie w klinice w Qingdao w Chinach da Amelii szansę na odzyskanie wzroku.
Niedzielny poranek, pyszne croissanty, aromatyczna kawa i niedzielna gazeta – dzień 22 listopada w Galway zapowiadał się dla mnie niezwykle spokojnie i przytulnie... aż do strony 6 magazynu Sunday Independent LIFE. Dokładnie w chwili, gdy mój wzrok z ogromnej reklamy świątecznych zakupów na stronie 7 powędrował na sam środek artykułu pana Pata Fitzpatricka pod tytułem “Celtic Tiger Expenses”.
W połowie maja, z inicjatywy rodziców i nauczycieli mających na uwadze dobro polskich dzieci, powstało Stowarzyszenie Polska Szkoła w Galway, które od września poprowadzi szkołę weekendową dla dzieci polskich emigrantów. Przygotowania do nowego roku szkolnego ruszyły już pełną parą.
The Claddagh National School has opened its doors to Galway’s Polish community for a Saturday School to keep children in touch with their Polish roots and help their parents to learn English.