Po ostatnich wiadomościach, że póki co tramwaju w Galway nie będzie, wielu z nas, szczególnie tych niezmotoryzowanych odczuło pewne rozczarowanie. W końcu kilka miesięcy temu ziarnko nadzieji zostało zasiane, że komunikacja w Galway wreszcie kiedyś zacznie przypominać normalną. Niestety jednak narazie trzeba obejść się bez tych unowocześnień na wielką skalę i zamiast nich czekać na obiecane ulepszenia komunikacji autobusowej.
Tak, ulepszanie komunikacji miejskiej zdaję się być priorytetem dla władz lokalnych. Jednak podczas gdy jest to tematem zaciętych politycznych debat i mimo, iż wszystkim, wydaje się, zależy na jakiejś poprawie, czerwone i białe autobusy wciąż przyprawiają mieszkańców i turystów odwiedzających Galway o prawdziwy ból głowy.
Weźmy na przykłąd taką sytuację: godziny szczytu, o dziwo ludzi na przystanku więcej niż garstka. Wyczekiwany autobus wreszcie przyjeżdża. Oczywiście tradycyjnie nie na czas, ważne jednak, że wogóle przyjechał. Tak więc młoda matka z dzieckiem w wózku wchodzi do autobusu, a tu kierowca, tonem pewnego siebie farmera, wyprasza ją tłumacząc, że to przecież godziny szczytu i będzie za dużo pasażerów, żeby się wózek zmieścił. Jakże miło. Młoda matka grzecznie wychodzi, widocznie nie z takich, co to kłócą się o swoje. A mogłaby, sądzac po sytuacji, nawet w sądzie. To jest w końcu całkiem oczywisty przykład dyskryminacji, co prawda nie takiej o której głośno jak rasowej czy społecznej, ale chyba jednak jeszcze gorszej, bo wobec matki z dzieckiem. Nie trzeba dodawać chyba, że autobus do samego końca trasy spokojnie pomieściłby nawet pięć wózków...
Inna sytuacja: tym razem zagadka niemalże matematyczna. Autobus wyjeżdża z bazy o danej godzinie, przyjmijmy, że o 15:15. Na którą dotrze na przystanek oddalony ok. 7 minut drogi od bazy? To proste, mogłoby się wydawać, przyjmując małą granicę błędu będzie to pomiędzy godziną 15:20 a 15:25. Otóż nic bardziej mylnego. Jeśli chcesz mieć pewność, że złapiesz ów autobus na przystanku musisz zjawić się jużo 15:10 i czekać, czasem nawet do 15:30. Niezapomnaine 20 minut na przystanku, oczywiście w deszczu, przed którym ukryć się możesz jedynie pod kapturem, bo o wiacie nie ma mowy. A gdy wsiądziesz już do autobusu i dziwnym trafem nie masz odliczonego €1.80, czeka Cię kolejny problem: kierowca nie wydaje reszty. Tak więc możesz pożegnać się z piątakiem. I pomyśleć, że wystarczyłoby dorzucić drugie tyle i miałbyś taxi...
Tak właśnie politycy dążą do ulepszeń, planują rozbudowę infrastruktury na wielką skalę, spierają się o sens utworzenia linii tramwajowych. A zwykły obywatel chcę tak naprawdę tylko uczciwych kierowców i serwisu na którym można polegać. To właśnie, a nie puste kampanie typu „Go Green” (Tak jak wrześniowa kampania „Bus it, Bike it, Walk it!”) zachęcić może mieszkańców Galway, żeby przesiedli się z samochodów do autobusów, zmniejszając tym samym korki, nie wspominając już nawet o plusach dla środowiska.
Galway Girl


Komentarze
A kompletnie nie zgaddzam sie z MAGDALENĄ te autobusy to koszmar :/
i nie dziwie sie ze ten bus którym jezdzisz jest zazwyczaj punktualny bo to 9 która jezdzi co 15 min
ale inne busy np. 1 , 2 , 5, 7 i 8 są non toper spóżnione ;/ nawet 45 min ;/ i to jest masakra ;/ i na 100 % ten artykuł nie jest zmyslony !!! bo te autobusy to PORAŻKA =//
Nie jeżdżę autobusem zbyt często więc nie wiem jak jest w tej chwili ale parę lat temu rozkład rozkładem a autobusy jeździły bardzo różnie. Kierowcy natomiast byli świetni bo niejednokrotnie widziałam jak pomagali mamie z dzieckiem wytargać wózek z autobusu - teraz wypraszają nawet gdy autobus nie jest pełny.
Every 15 minutes - napisali na każdym autobusie, w piątki na 9tkę czeka się czasami 45 min, bywa i więcej, korki korkami ale są sposoby, można puścić bus inną drogą by dojechał na czas ale kto by się przejmował garstką osób.
Czasami czeka sie pół h na taki bus a on sie nawet nie zatrzyma na przystanku bo pełny to czeka się dalej, to wk****a!
Denerwuje też arogancja kierowców, kiedyś dziewczyna spytała się dlaczego się spóźnił to kierowca z oburzeniem sie pyta czy jedzie czy wysiada...
Przyczepić się też można tego a raczej głównie tego że rozkładem kierowcy się co najwyżej podcierają bo jeżdzą jak chcą, nie raz próbując złapać bus rano do pracy patrzyłem tylko jak odjeżdża bo przyjechał 5min za wcześnie, więc trzeba codziennie czekać 10-15 bo nie wiadomo jak przyjedzie a następny za 20 min a nie 15
I tego jest znacznie więcej ale mam komunikat "za długi komentarz" EPIC FAIL
Zacznijmy od tego, że bilet "miejski" kosztuje pod ponad 1,5roku euro 1,60, poza tym regularnie korzystam z linii nr 9 bo dojeżdżam do pracy na Eyre Sq i i spóźnienia sie jedynie wtedy gdy są korki czyli w godzinach tzw. szczytu ale jest to nieuniknione i dot. każdego miasta na świecie!!
Jedyne co mnie śmieszy to, iż rozkład jazdy zawsze dotyczy pierwszego przystanku mimo, iz zamieszczony jest np. na przystanku czwartym.
Panowie kierowcy sa rożni, jednak nigdy nie spotkałam się z sytuacja aby została wyproszona matka z dzieckiem. Czy ten przykład na pewno do tyczy Irlandii?? Przecież wszyscy wiedza, ze Irlandczycy maja obsesje na punkcie dzieci i wszelkiego rodzaju udogodnień dla nich.
Cały artykuł mija się z prawda...
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.