Od 2 miesięcy trwają roboty drogowe mające na celu przekształcić rondo „Lyncha” na skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną. Jest to bardzo ważny punkt na mapie Galway ponieważ łączy lokalne drogi (min. Monivea Rd) z krajowymi (N6). Rondo to również skupia ruch z okolicznego centrum handlowego Briarhill oraz z Parkmore, gdzie znajdują się fabryki zatrudniające tysiące mieszkańców Galway.
Lokalizacja ta sprawia, iż rondo to jest bardzo popularne i często zakorkowane. Urząd miasta postanowił „zaradzić” problemowi i wpadł na pomysł postawienia tam świateł. Ale czy zamiast pomóc, nie zaszkodzi?
Mieszkańcy Galway kiwają głowami z dezaprobatą: „bzdura”, „Niedorzeczność„ - to tylko parę usłyszanych uwag na ten temat. Jak można przeczytać na stronie County Councill, nowe skrzyżowanie ma zapewnić bezpieczeństwo dla użytkowników drogi, w tym także rowerzystów i pieszych. Zapewne tak, ale czy nie będzie to powtórka z rozrywki? Mam tu na myśli, historię z przebudową ronda French, łączącego drogi Monivea, College i Dublin. Odkąd powstało tam skrzyżowanie, w godzinach szczytu auta stoją w gigantycznym korku, a kierowcy już nie tylko po cichu przeklinają pomysł swoich radnych.
Prace według planu mają zakończyć się 8 grudnia 2011. Mieszkańcy czekają na ten moment z niecierpliwością, bo aktualna blokada tej ważnej części miasta utrudnia im codzienna komunikacje. Pozostaje nam tylko zacisnąć zęby i nie martwić się na zapas, choć wydaje mi się, że twórcy pomysłu przebudowy ronda, nie znają przysłowia „Człowiek uczy się na własnych błędach”.
Beata
