Wiekowy kierowca z Dublina, Laurence F., dostał wyrok w zawieszeniu oraz zakaz prowadzenia pojazdów przez 10 lat. Kilka miesięcy wcześniej potrącił on groźnie kierowcę skutera i, jak twierdzi, nie zauważył, że spowodował wypadek.
Kolizja miała miejsce w Dublinie w czerwcu ubiegłego roku. 85-letni Laurence F. jechał swoją półciężarówką w odwiedziny do siostry, przebywającej wówczas w domu opieki. Jak zeznał świadek wydarzenia jadący za nim, zatrzymał się on na czerwonym świetle. Obok niego zatrzymał się skuter, prowadzony przez 41-letniego doktora. Staruszek nie ruszył po zmianie światła na zielone, został więc popędzony klaksonem pojazdów stojących za nim. Na kolejnym odcinku drogi półciężarówka zjeżdżała dwukrotnie na lewą stronę jezdni; po trzecim zjechaniu nie było już widać skutera. Jak okazało się później, Laurence F. staranował jednoślad wraz z kierowcą i wlókł go przez kilkadziesiąt metrów. Umknęło to jednak jego uwadze, stąd też pojechał dalej, nie zatrzymując się. Funkcjonariusze Grady zdołali go zatrzymać po błyskawicznej blokadzie okolicznych dróg. Okazało się, że starzec miał poważną wadę wzroku i wielu rzeczy po prostu nie był w stanie zobaczyć. Powinien był prowadzić w okularach, których jednak nie miał na nosie, lecz na desce rozdzielczej pojazdu. Ofiara wypadku miała dużo szczęścia, że udało mu się przeżyć: lekarz stracił znaczną ilość krwi, miał połamane żebra, zapadnięte płuco, poparzenia. Staruszek dostał wyrok w zawieszeniu i nie wolno mu przez 10 lat prowadzić pojazdów. Jest więc spora szansa, że niefortunna wyprawa do siostry, prawie po omacku, była jego ostatnią wycieczką za kierownicą.
