8-letnia Amy z hrabstwa Watrford, podobnie jak tysiące innych dzieci na Wyspie, przystąpiła w minioną sobotę do Pierwszej Komunii. Podobnie jak w wielu innych ogrodach tego dnia, również w ogrodzie jej domu stanął dmuchany zamek ze zjeżdżalnią. I zupełnie jak jej rówieśnicy, Amy szalała na nim wraz z kuzynami w swojej białej komunijnej sukience. A potem silnie zawiał wiatr i Amy spadła z dmuchanej zjeżdżalni. A we wtorek pochowano ją w tej samej białej sukience, którą z taką dumą nosiła w dzień swojej Komunii.
Ta tragedia wstrząsnęła całą Irlandią. Najbardziej chyba popularna forma atrakcji w czasie imprez dzieci – dmuchany zamek czy zjeżdżalnia – okazały się potencjalnie niebezpieczne. A przecież chyba każdy, kto ma dzieci w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym, zostawiał swoje dziecko na urodzinach kolegi czy koleżanki, gdzie główną atrakcją były te właśnie dmuchane zabawki. Z medialnych doniesień wynika, że rodzice Amy nie zaniedbali właściwie niczego – zarówno zabawka, jak i jej zamontowanie w ogrodzie spełniały wszystkie standardowe wymagania bezpieczeństwa. Ten dziwny, tragiczny w skutkach wypadek spowodował silny podmuch wiatru, który uniósł lekką konstrukcję z jednej strony. Dziewczynka była właśnie na szczycie zjeżdżalni i została wyrzucona z zamku. Upadek na głowę okazał się śmiertelny.
Ta niepotrzebna, przedwczesna śmierć spowodowała falę wypowiedzi lekarzy z izb przyjęć i oddziałów chirurgii urazowej. Okazało się, że niemal codziennie do szpitala trafia dziecko, które doznało mniej lub bardziej poważnego urazu w czasie zabawy na dmuchanych konstrukcjach czy trampolinach. Niektóre dzieci mają ‘tylko’ krwiaki czy wstrząs mózgu, inne złamania kończyn lub trwałe uszkodzenia neurologiczne. A właściwie każdemu takiemu wypadkowi można zapobiec, lub choć ograniczyć jego prawdopodobieństwo. Wystarczy tyko troche zdrowego rozsądku i uważne przeczytanie instrukcji danego sprzętu, które szczegółowo opisują potencjalne niebezpieczeństwa związane z jego używaniem. Na myśl samo nasuwa się tu stare powiedzenie: ‘Lepiej zapobiegać, niż leczyć.’
