Można mówić o wielkim szczęściu lub wpływie sił wyższych patrząc na zdjęcie z miejsca wypadku. Doszło do niego w dniu 18 maja na drodze R344 w godzinach wieczornych. Samochód marki Mazda zderzył się z jadącym z naprzeciwka tym samym pasem, samochodem marki Ford Galaxy. W Mazdzie było pięć osób w tym 6 letnie dziecko (wszyscy obywatele polscy), natomiast w drugim aucie było 4 francuskich turystów. Do zderzenia obu aut doszło na zakręcie przy jeziorze Lough Inagh.
Tuż po zdarzeniu pomocy poszkodowanym udzielił irlandzki kierowca. To on wezwał Gardę i kierował ruchem do czasu jej przybycia. Garda z Clifden i pierwsza karetka przybyły na miejsce po upływie 15 minut. Francuski kierowca - jak tłumaczył przybyłej na miesce wypadku Gardzie - stracił panowanie nad pojazdem gdy spadła mu nawigacja i próbował ją podnieść. Jego samochód zjechał na prawy pas i uderzył w jadący z przeciwnej strony wóz polskich turystów. Karetki zabrały do szpitala 3 Polaków (w tym dziecko) i 2 Francuzów. Po badaniach w szpitalu Polaków wypuszczono do domu nie stwierdzając większych obrażeń ciała poza otarciami, stłuczonymi miejscami i ponaciąganymi mięśniami. Pozostała dwójka Polaków nie poddała się badaniom szpitalnym w dniu wypadku, gdyż czuli się w miarę dobrze i pomagali jako tłumacze przebywającej na urlopie rodzinie z Polski odwiezionej do szpitala.
To chyba cud że nikt nie zginął w tym wypadku i drugi cud że nikt nie ucierpiał bardzo poważnie.
