Jak donosi Tuam Herald, Ministerstwo Rolnictwa i Leśnictwa wytoczyło proces właścicielowi terenów niedaleko Ballyglunin, Tuam, który bezprawnie wyciął porastające je kilka tysięcy drzew. Sędzia Browne był pewien, że się przesłyszał – prawnik reprezentujący Ministerstwo potwierdził, że maksymalna kara za wycinkę drzew bez pozwolenia to właśnie €63. Nie za każde drzewo, lecz za samo wykroczenie, bez względu na ich liczbę. Tak stanowi przestarzały akt prawny, który narzuca odpowiednik tej kwoty jeszcze w dawnych funtach. Grzywna może wzrosnąć do astronomicznej kwoty €120, jeśli winowajca odmówi odnowienia drzewostanu.
Ministerstwo ma nadzieję zmusić właściciela ziemi, doktora Higginsa, do zasadzenia nowych drzew w miejsce tych wyciętych. Obrońcy Higginsa twierdzą, że nie widzi on przeciwwskazań. Zapytani przez sędziego o powód opieszałości w ponownym zadrzewianiu ziem odparli, że ich klient korzysta z konsultacji specjalisty i pracuje nad najlepszym rozwiązaniem. Zirytowany sędzia poradził stronom, by skonsultowały plan prac zanim przyjdą po raz kolejny marnować jego czas. A ‘poczciwy doktor’, jak ironicznie określił oskarżonego sędzia Browne, zapewne w te pędy poleci sadzić buki i topole, bo któż by się nie przeląkł takiej grzywny?
Jak widać, nie tylko w Polsce zdarzają się absurdy w wymiarze sprawiedliwości.
Marta
