Handel kobietami to niestety coraz powszechniejsze zjawisko. Trudno jest określić, jak w rzeczywistości wygląda jego ogrom, jednak statystyki szacują, że rocznie liczba ofiar wynosi od 700 tysięcy do 2 milionów osób.
Również Irlandia walczy z tym problemem. Jak donosi Press Association, według agencji Ruhama, w bieżącym roku ilość kobiet pracująca na ulicach i szukająca pomocy wzrosła o 9%. Mówi się, że codziennie około 1000 kobiet jest zmuszane do prostytucji. Jednak zaskakujący jest fakt, iż sprzedawane do Irlandii kobiety, najczęściej, nie trafiają do miast, lecz na prowincję.
Sarah Benson, prezes agencji Ruhama, podsumowuje, że "handel ludźmi, to wielomilionowy przemysł, który odpowiada na zapotrzebowania rynku." Według pani Benson odpowiednim krokiem do walki z wykorzystywaniem seksualnym i przymuszaniem do prostytucji, byłyby zmiany w prawie, które sankcjonowałyby nie tylko "sprzedających", ale przede wszystkim "kupujących".
Póki co, jednak, daleka droga przed walczącymi z sex-biznesem. Nawet Ruhama uważa, ze w obecnej chwili handel ludźmi rozkwita.
