Podróżując codziennie naszymi autami po irlandzkich wyboistych i wąskich drogach, nie zastanawiamy się szczególnie nad ewentualnym wypadkiem, stłuczką czy innym przykrym zdarzeniem. Kupujemy samochód, przy czym uważamy, by był świeżo po przeglądzie NCT, załatwiamy Tax i wykupujemy najtańszą oczywiście wersję ubezpieczenia. I tu chciałabym Was ostrzec, byście dokładnie czytali umowy z ubezpieczycielem i pytali o wszelkie dodatkowe opcje ubezpieczenia i konsekwencje, jakie mogą Was spotkać po nieszczęsnej stłuczce czy groźniejszym wypadku. By przybliżyć Wam temat, posłużę się przykładem z życia wziętym, mianowicie pan A wykupił polisę w pewnej, dość znanej w Galway firmie ubezpieczeniowej. Był z nią związany już dobrych kilka lat, regularnie opłacał składki w wysokości około 90 euro miesięcznie i miał już 50 % zniżek za bezszkodową jazdę. Pewnego majowego poranka, w drodze do pracy, przy próbie hamowania przed rondem, wpadł w delikatny poślizg i uderzył w tył samochodu jadącego przed nim.
Nikomu nic się nie stało, samochód pana A nie ucierpiał w ogóle, a w drugim aucie tylne drzwi uległy lekkiemu wgnieceniu. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, doszło do konfrontacji poszkodowanej i sprawcy, nie wezwano jednak Gardy i gdyby nie fakt, że poszkodowana kierowała samochodem firmowym, pan A zapewne zapłaciłby kobiecie określoną i zadowalającą ją sumę pieniędzy na naprawę drzwi i byłoby po sprawie, jednak w tym wypadku Pan A i owa Pani wymienili się danymi swoich ubezpieczalni, do których również incydent szybko zgłoszono. Po kilku dniach Pan A otrzymał ze swojej firmy ubezpieczeniowej list, w którym poproszono go o opisanie całego zdarzenia i poinformowano, iż sprawa jest w toku i ubezpieczyciel poszkodowanej skontaktował się już z nimi, a o szczegółach postępowania będzie informowany na bieżąco. Pan A odetchnął sobie z ulgą, wtedy również zrozumiał, jak istotne jest posiadanie ważnej polisy.
Minęło kilka miesięcy i jak co roku ubezpieczalnia przesłała Panu A list z informacją o tym, iż jego polisa niedługo wygaśnie, dołączono również nową stawkę ubezpieczenia…i w tym momencie Pan A doznaje ogromnego szoku, okazuje się bowiem, że kwota jego ubezpieczenia wzrosła dwukrotnie, z wcześniejszych 90 euro miesięcznie, do ponad 180 !!!
Jak się później okazało, Pan A nie “ubezpieczył” swoich procentowych zniżek za bezszkodową jazdę, więc po stłuczce odebrano mu je wszystkie ( 50 %).
“Step- back no claim bonus protection”, to właśnie owa ochrona zniżek, o którą warto zapytać ubezpieczyciela podczas zakupu polisy. Większość ubezpieczalni standartowo umieszcza tę opcję w swoich polisach, jednak nie wszystkie, dlatego bądźmy czujni, szkoda później wszystkich “wyjeżdżonych” przez lata ulg, no i oczywiście pieniędzy…
Na koniec, aby wszystko było jasne, posiadanie “no claim bonus protection” nie zawsze zagwarantuje nam całkowitą nietykalności zniżek (warto przeczytać w umowie to, co napisane zostało drobnym druczkiem), każdy ubezpieczyciel ma w tej kwestii swoje wewnętrzne regulacje, niektóre ubezpieczalnie oferują nam nawet pełną ochronę zniżek ( full no claim bonus protection ), ale tylko do określonej kwoty poczynionych szkód. Warto więc się dobrze zorientować w temacie przed podpisaniem umowy, pytania nic nie kosztują, a taka wiedza może nam się przydać w przyszłości, czego oczywiście nikomu nie życzę ;)
Nitka