Wt02072012

Last update12:16:06

Ze sztuką w tle - Jolanta Biedrzycka

 

Jolanta Biedrzycka sztuką pasjonuje się od wielu lat. Jest dla niej drugim życiem. Irlandzkie krajobrazy i różnorodność inspirują ją najbardziej, choć wierna jest również polskim tradycjom. Wszystko za sprawą Uniwersytetu Ludowego, który ukończyła w Polsce. Dziś o swoich wszechstronnych zainteresowaniach i wystawie opowiada Iwonie Mazurek.

 

Sztuka jest dla Ciebie pasją i pracą. Jak to się stało?

Zajmuje się tym od ponad ośmiu lat. Tak się wtedy ułożyło moje życie, że rozpoczęłam studia w bardzo nietypowej szkole. To tam nauczono mnie rękodzieła artystycznego - robienia batików, wyrabiania biżuterii, tkania, koronkarstwa i wielu innych ciekawych rzeczy, które dziś wykorzystuję.

Skończyłaś więc prawdziwie polską, ludową szkołę?

Tak.

Nauka nie była więc przymusem?

Wręcz przeciwnie. Bardzo mnie to zainteresowało. Już wtedy wiedziałam, że będę rozwijać swoją pasję. Po krótkiej przerwie, którą wykorzystałam na podróże, rozpoczęłam ponownie naukę. Tym razem na uczelni krakowskiej. Studiowałam sztukę.

Pochłonęło Cię to zupełnie.

Jak widać.

Patrząc na to z perspektywy czasu, powiedz czym jest dla Ciebie sztuka?

To zapis mojego życia. Tego, co widzę, co się wokół mnie dzieje, ale także tego, jak odbieram świat. Sztuka jest moim życiem, ale także i pracą. Zazwyczaj sprzedaję swoje obrazy, czy biżuterię.

Każda z tych prac jest więc wynikiem impulsu, a nie długich przemyśleń?

To zależy. Czasami moje prace są bardzo spontaniczne, jak niektóre obrazy prezentowane na wystawie, a czasem w ich tworzenie wkładam wiele wysiłku. Nie ma reguły. Jeśli mam jakiś pomysł, po prostu go realizuję.

Malujesz ludzi, krajobrazy, ale także tworzysz abstrakcję. Nie ma więc łatwiejszych i trudniejszych wyzwań?

Myślę, że nie ma. Choć o poziomie trudności trudno tu mówić. To pojęcie względne.

Nie boisz się krytyki?

Nie. To jest wprawdzie moja pierwsza wystawa w Irlandii, ale wcześniej kilkukrotnie prezentowałam swoje prace w Polsce. Jeżeli już coś tworzysz, to chcesz to pokazać innym. To dużo lepsze niż zamykanie swojej twórczości w szufladzie.

Wyrabianie świeczek i biżuterii to niesamowicie żmudna praca.

Ale to część mojej twórczości. Zupełnie mi to nie przeszkadza. Zresztą przy wyrobie świeczek prym wiedzie raczej Mariusz, mój partner. Ja tylko pomagam, bo samo przygotowanie formy do ich wyrobu nie jest prostą sprawą.

Czego życzyłabyś sobie na przyszłość?

Najbardziej chyba tego, by to, co robię docierało do ludzi w sposób namacalny.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Jestesmy na Facebooku

Prognoza pogody:

kliknij w obrazek aby zobaczyć szczegóły

 

Statystyki Galway.pl

1'449 osób średnio odwiedza nas codziennie
44'025 osób średnio odwiedza nas miesięcznie
5 min i 52 sec średnio użytkownik spędza na naszej stronie

zainteresowany reklamą? kliknij tutaj <-

Użytkownicy online

Naszą witrynę przegląda teraz 187 gości i 2 użytkownik 
  • roksana
  • pochmurny