Wt02072012

Last update12:16:06

Kurze udka i poprawnosc polityczna, czyli LIFE na wyspachr

Niedzielny poranek, pyszne croissanty, aromatyczna kawa i niedzielna gazeta – dzień 22 listopada w Galway zapowiadał się dla mnie niezwykle spokojnie i przytulnie... aż do strony 6 magazynu Sunday Independent LIFE. Dokładnie w chwili, gdy mój wzrok z ogromnej reklamy świątecznych zakupów na stronie 7 powędrował na sam środek artykułu pana Pata Fitzpatricka pod tytułem “Celtic Tiger Expenses”.

 

Artykuł w zamierzeniu miał być humorystycznym i kąśliwym opisem pięciu głównych typów imprez, jakimi raczyli się przed nadejściem wielkiego kryzysu Irlandczycy – jak się domyślam, bowiem nazwa narodowości bezpośredniu nie pojawia się w artykule. Na moje nieszczęście, moje wciąż jeszcze przysypiające oczy przyciągnął czerwony podtytuł nr 4: Christening (Chrzciny). I tamże przeczytałam, że: “Moczenie głów niemowląt podczas boomu (tzn. szybkiego wzrostu ekonomicznego) wiązało się tylko z wydawaniem kroci w ogrodzie z tyłu domu. Tylko wielce okrutny rodzic nie wydał 3 tysiaków na postawienie tam wielkiego namiotu, z polskimi dziewczynami serwującymi kurze udka i szampana.” Nawet nie doczytałam do końca, gdzie autor naigrywa się z “zalanych dorosłych” i rodziców ochrzczonego niemowlaka z kłębiącą się myślą: “jak ten pieprzony dzieciak znowu przeszkodzi nam w zabawie, wyleję z pracy jedną z nianiek.” Wystarczyły mi polskie dziewczyny i udka, żeby wyjść z siebie.

Nie jestem wierną czytelniczką pism – niedzielnych, kobiecych, ani tym bardziej brukowców, magazyn wzięłam do ręki właściwie tylko dlatego, że mój chłopak przeglądał w tym czasie gazetę. Gdy już ochłonęłam i doszłam do siebie, uświadomiłam sobie ze zdumieniem, że właściwie nie żałuję, że natknęłam się na ten artykuł. Jedyne czego żałuję to fakt, że wciąż można spotkać ludzi pokroju wyżej wymienionego żurnalisty i że tak często uchodzi im na sucho bycie, ująwszy to najdelikatniej – tak politycznie niepoprawnym i formułowanie tak niewybrednych wypowiedzi. Postanowiłam więc zadziałać.

W związku z “polskimi dziewczynami serwującymi kurze udka” (właściwie były to skrzydełka, ale nie o ptaka przecież chodzi), wyprowadziły mnie z równowagi dwie rzeczy, przypadające na dokładnie dwa użyte w artykule słowa: “polskie dziewczyny”. Wszyscy znamy sytuację Polaków na wyspach, czy to brytyjskich, czy tych zielonych, wiemy też doskonale, w jakich sektorach jesteśmy najchetniej i najliczniej zatrudniani. Nie ma w tym nic wstydliwego, że polscy imigranci najcześciej pracują na budowie, a polskie imigrantki w hotelach i cateringu, takie są tutejsze realia i my, przyjeżdżając tu, akceptujemy je. Problem pojawia się wtedy, gdy wszystkich Polaków utożsamia się z murarzami, a wszystkie Polki – z kelnerkami i pogłębia się już i tak funkcjonujacy w społeczeństwie stereotyp o polskiej imigracji jako całości.

We wspomnianym artykule jego autor powołuje się na tylko jedną jeszcze narodowość – Amerykanów, jednakże nie wszystkich bez wyjątku, a tylko dość wąską grupę: tych, którzy występują w programie dokumentalnym Sweet Sixteen (Słodka Szesnastka). W tym wypadku użycie nazwy narodowości jest jak najbardziej logiczne i uzasadnione: program jest amerykański, jego uczestnicy również, z tym, że ci, którzy decydują się wziąć w programie udział stanowią tylko wąski wycinek amerykańskiego społeczeństwa, no i to ich właśnie pan Fitzpatrick postanowił skrytykować.

Sytuacja ma się jednak inaczej w odniesieniu do “polskich dziewczyn” i dlatego wciąż nie rozumiem, w jakim celu autor tekstu nie odwołał się w tekście do np. irlandzkich, hiszpańskich, czy też po prostu: “kelnerek”, bez wskazywania na ich narodowość. Nie znajduję żadnego logicznego uzasadnienia, poza tym, że postanowił on po prostu użyć taniego stereotypu jako środka artystycznego wyrazu, w tym wypadku – w formie niewybrednego żartu. Bo czy przez to sformułowanie mamy rozumieć, że wszystkie kelnerki na chrzcinach (czy innych irlandzkich imprezach) są Polkami? A nawet jeśli – to co z tego wynika? Czy przez to, że urodziły się w Polsce serwują kurczaki lepiej niż kelnerki innych narodowości? A może gorzej? Żeby rozwiać wątpliwości, trzeba by pewnie zasiegnąć opinii statystycznego Irlandczyka na temat stereotypu polskiej kelnerki.

Kolejny wyraz, który wzbudził we mnie nie mniejsze kontrowersje niż przymiotnik “polskie”, to rzeczownik: ”dziewczyny”. Odczytuję go jako czysty przejaw szowinizmu lub też autorytatywnej postawy wobec zawodu kelnera w ogóle. No bo czy w jakichkolwiek innych okolicznościach, to znaczy nie w restauracji czy pubie, a na przykład w szkole czy w biurze, ten sam klient odważyłby się nazwać nieznaną mu dwudziesto- czy trzydziestokilkulatkę “dziewczyną”? Myślę, że nawet starszy wiekiem obywatel użyłby słów: “kobieta”, “pani”, co tylko dowodzi faktu, jak małym szacunkiem niektórzy darzą osoby wykonujące zawód kelnerki lub barmanki.

Tak się składa, że sama byłam kiedyś “polską kelnerką” na wyspach, osobiście więc doświadczyłam podobnego traktowania ze strony niektórych klientów. Wielu z nich nie przemknie nawet przez myśl, że może obsługująca ich stolik “dziewczyna” ma dyplom magistra wyższych studiów, że może właśnie robi drugi kierunek, że może przed wyjazdem z Polski pracowała kilka lat jako księgowa lub pedagog, albo że może ma męża i dwójkę dzieci w wieku szkolnym; dla tych ludzi pozostanie ona “laską z Polski”, która przyjechała się dorobić, a oni łaskawie umożliwiają jej pobyt w swoim kraju i dają jej pracę. Na uwagę, że może tej “lasce” też należy się szacunek, odpowiedzieliby pewnie zdumieni: Szacunek? A to napiwek nie wystarczy?

Na zakończenie tylko dodam, że komentując artykuł w irlandzkiej gazecie i pisząc o sytuacji polskich imigrantów na wyspach, nie mam na celu “wybielania” naszej polskiej społeczności – stereotypy i uprzedzenia funkcjonują, niestety, w każdym społeczeństwie i w każdym z nich należy je piętnować i zwalczać. W związku z tym, mam cichą nadzieję, że następnym razem zarówno pan Pat Fitzpatrick, jak i pan Jan Kowalski zastanowią się trochę dłużej, zanim odniosą się do jakiejkolwiek grupy rasowej, politycznej, społecznej, czy też religijnej w swoim artykule lub innej formie wypowiedzi publicznej... no i okażą należny szacunek osobie podającej im w restauracji chrupiące kurze udka.

Magda K.

 

Dodaj komentarz

Przed zamieszczeniem komentarza zapoznaj się z Regulaminem naszej strony. Komentarze zawierające wyzwiska, wulgaryzmy, imiona i nazwiska osób trzecich lub nie dotyczące treści będą usuwane. Również komentarze zawierające uwagi do gramatyki/stylistyki/ortografii/itp zostaną usunięte.


Jeżeli zauważyłeś/łaś jakiś błąd w treści artykułu proszę prześlij nam swoją uwagę korzystając z formularza kontaktowego. Za wszystkie uwagi będziemy wdzięczni.

Jestesmy na Facebooku

Prognoza pogody:

kliknij w obrazek aby zobaczyć szczegóły

 

Statystyki Galway.pl

1'449 osób średnio odwiedza nas codziennie
44'025 osób średnio odwiedza nas miesięcznie
5 min i 52 sec średnio użytkownik spędza na naszej stronie

zainteresowany reklamą? kliknij tutaj <-

Użytkownicy online

Naszą witrynę przegląda teraz 182 gości i 1 użytkownik 
  • pochmurny