Artykuł Pameli Newenham pod takim właśnie tutyłem ukazał się na 6 stronie sobotnio-niedzielnego wydania The Irish Times 18 września 2010.
Polsko-irlandzkie badania naukowe wykazały, że - w porównaniu z innymi krajami europejskimi - rynki pracy w Irlandii i Wielkiej Brytanii zasiliła grupa najlepiej wykwalifikowanych polskich imigrantów. To właśnie na wyspach znajdziemy “śmietankę” polskiej emigracji, zauważa prof. Marek Okolski z Ośrodka Badań nad Migracjami w Warszawie. Irlandia otworzyła swój rynek pracy dla nowych imigrantów po rozszerzeniu Unii Europejskiej w 2004 roku. Polacy w ostatnich latach zatrudniani byli tutaj bardzo chętnie, ze względu na wysokie zapotrzebowanie na siłę roboczą.
Co ciekawe, pomimo, iż polscy imigranci pracowali zwykle za niższe stawki niż Irlandczycy z podobnym wykształceniem, z reguły pozytywnie podchodzą do tego doświadczenia. Według polskich pracowników, w Irlandii panuje mniej oficjalna atmosfera w miejscach pracy, pracodawcy są bardziej sprawiedliwi, a osoby na kierowniczych stanowiskach mają mniej autorytarne podejscie do podwładnych. Niestety, jak wykazały badania, to właśnie imigrantów - zwłaszcza z nowych krajów członkowskich Unii Europejskiej – bezrobocie w wyniku kryzysu finansowego na wyspach dotknęło bardziej niż Irlandczyków.
Okazuje się też, że napływ ponad 300 000 polskich imigrantów do Irlandii zmobilizował samych Irlandczyków do podnoszenia swoich kwalifikacji zawodowych. Jak podkreśla prof. James Wickham z Trinity College Dublin: “Mamy teraz lepiej wykwalifikowaną, bardziej elastyczną siłę roboczą niż kiedyś”. Największym problemem irlandzkich pracowników jest ich monojęzyczność, czyli nieznajomość języków obcych. Prof. Wickham wskazuje na nieudolność irlandzkiego systemu edukacji jako jedną z przyczyn problemu. Językiem angielskim posługuje się cała Europa, aby więc konkurować na europejskim rynku pracy trzeba teraz znać przynajmniej jeden inny język.
MK
