Wt05222012

Last update12:00:00

Walcząc o swoje pieniądze przed irlandzkim wymiarem sprawiedliwości

Na początku listopada, odbyła się kolejna rozprawa przed Sądem Pracy w Dublinie, pomiędzy Polakami Zbigniewem i Dariuszem a ich byłymi pracodawcami. Pierwsze starcie z pracodawcą odbyło się między Zbigniewem i pracodawcami, którzy nie chcieli Zbigniewowi wypłacić odprawy, mimo że ten pracował nieprzerwanie 3,5 roku. Po interwencji w Tax Office, pieniądze zostały wypłacone. Było to około 6 000 euro.

Początek konfliktu

To już czwarta rozprawa. Polacy pracowali na budowach, które prowadzili ich byli pracodawcy. Teraz stawka rozgrywa się o wiele większe pieniądze, bo o dziesiątki tysięcy euro (maksymalna kwota, o jaką się ubiegają, to 180 tysięcy euro). Darek miał stawkę 9 euro na godzinę, Zbigniew 12, a maksymalnie w pewnych okresach 14 euro na godzinę. Stawkę tę pracodawcy podwyższali Polakowi, gdy ten, jak sam to ujął: „szedł się z nimi (pracodawcami, przyp. red.) dogadać”. Zdaniem Polaków, Irlandczycy nie płacili im za nadgodziny według stawek budowlanych. Polscy budowlańcy powołują się na informację, którą otrzymali z NERA (Irlandzka Inspekcja Pracy), co mogą zrobić w tej sprawie, co też skrzętnie uczynili. Złożyli pisemne doniesienie, że mają zaniżone stawki. Według ich i NERA interpretacji prawa, Polacy powinni otrzymywać stawki budowlane, czyli wyższe, niż stawki monterów, które im wypłacano. Praktycznie procesowanie się zakończyło, bo od decyzji tego sądu nie przysługuje odwołanie, rozprawa zaś była ostatnią z rzędu. Teraz pozostaje Polakom czekać na pisemne powiadomienie o decyzji sądu, które powinno się ukazać za 4-5 tygodni, bo taki jest tryb postępowania.

Wrażenia poszkodowanych

Zbigniew tłumaczy, że idąc na rozprawę i mówiąc, jakie faktycznie obowiązki wykonywał, nie świadczy to wcale o tym, że sprawa staje się klarowna. Byli pracodawcy Polaków przedstawiają swoich świadków, którzy zeznają pod przysięgą (w Irlandii przysięgę składa się na Biblię), że Zbigniew i Darek nigdy nie pracowali jako budowlańcy, bo nie jeździli na budowy, tylko pozostawali w zakładzie, gdzie produkowali elementy (schody, barierki), montowane później na budowie. Według prawa, jeśli pracownik przepracował powyżej 50 godzin tygodniowo na budowie, firma, w której pracuje, jest traktowana jako budowlana i musi naliczać stawki budowlane (wyższe), nie produkcyjne, czy montażowe.

Praca Zbigniewa polegała na tym, że rano otrzymywał rysunki techniczne, wsiadał w służbowy samochód i jechał na wskazaną przez swoich szefów budowę w Dublinie lub poza Dublin, do innych miejscowości. Tam, według otrzymanego rysunku, stawiał z ekipą halę. Problemy zaczęły się, gdy Polacy zawiadomili anonimowo NERA. Inspektorzy przeprowadzili dwukrotnie kontrolę w zakładzie, w którym zatrudnieni byli mężczyźni. Opóźnienia w procedurach powodowane były opieszałością lub niechęcią dostarczania przez firmę wymaganych przez Inspekcję dokumentów. Kontrole przeprowadzone były w sierpniu i we wrześniu. W październiku telefonicznie pracownicy zostali wezwani z budowy do zakładu i w trakcie zebrania poinformowano ich, że w związku ze złą sytuacją na rynku, zakład musi szukać kolejnych zleceń i w tym czasie odsyła tych pracowników na przymusowy urlop, potocznie zwany „przestojowym”. Grupa mężczyzn dostała stosowny papier, upoważniający ich do starania się o zasiłek tymczasowy. Część z nich wróciła do zakładu z pytaniem o zmianę sytuacji w pracy. Dostali zapewnienie od szefostwa, że wszystko idzie ku dobremu i mogą się spodziewać powrotu do pracy w przyszłym tygodniu. Do pracy nie wrócili, dostali za to listownie do domu pisemne wypowiedzenia pracy.

Świadkowie byłych pracodawców zeznają przeciwko Polakom, podważają ich zeznania i zaprzeczają faktom, które przedstawiają nasi rodacy. Kiedy poszkodowani przedstawiają, że pracowali „wyjazdowo” na budowach, strona przeciwna zaprzecza, twierdząc, że w tym czasie Polacy pracowali w zakładzie i nie wyjeżdżali do prac na budowach. Irlandczycy zeznają pod przysięgą, że budowlańcy z Polski z rzadka jeździli na budowy i wykonywali mało odpowiedzialne prace, nie wymagające kwalifikacji budowlanych. Zbigniew mówi zaś, że bywały miesiące, kiedy przez trzy tygodnie w ogóle nie przyjeżdżał do zakładu, bo nieustannie pracował na którejś z budów. Dostawał telefon z firmy, że ma jechać w konkretne miejsce, gdzie już będą czekały na niego rysunki techniczne, wykonywał niezbędne prace budowlane, czyli stawiał konkretne instalacje budowlane. Nie może być więc mowy, że Polak był jednocześnie na budowie i w zakładzie. Jest to w gestii sądu, by określić, która strona mówi nieprawdę.

Jak przebiega proces?

Proces prowadzi jeden sędzia, poza stronami z ich prawnikami, w procesie uczestniczą jeszcze: przedstawiciel związków zawodowych i jeden przedstawiciel związków pracodawców. Z obserwacji pozywających Polaków wynika, że przedstawiciel związków zawodowych skłania się ku uwiarygodnieniu zeznań Polaków. Zastanawiające było, że Polaków nie wspiera przedstawiciel z SIPTU (związki zawodowe zrzeszające, między innymi, budowlańców). Okazało się, że Polacy nie mogą otrzymać z SIPTU wsparcia i pomocy prawnej, jeśli nie są tam zrzeszeni.

O szczegółach i niuansach prawnych tej sprawy chcieliśmy się dowiedzieć od radcy prawnego, pana Krystiana Boino, który reprezentuje poszkodowanych Polaków. Ten jednak na widok dyktafonu reagował dość nieracjonalnie i nerwowo, krzycząc, że nikomu nie daje przyzwolenia na nagrywanie go i niechybnie pozwie do sądu każdego, kto zechce naruszyć jego majestat. Jak można zniesławić prawnika, pytając go o proces, w którym reprezentuje osoby nalegające na kontakt z mediami, nie umiemy odpowiedzieć. Najprawdopodobniej ponieśliśmy konsekwencje rozmowy pana radcy z innym dziennikarzem, któremu wyznał nieopatrznie, że „bierze tylko te sprawy, które są łatwe do wygrania”.

Przemek Kolasiński

Czytaj więcej na łamach :

Dodaj komentarz

Przed zamieszczeniem komentarza zapoznaj się z Regulaminem naszej strony. Komentarze zawierające wyzwiska, wulgaryzmy, imiona i nazwiska osób trzecich lub nie dotyczące treści będą usuwane. Również komentarze zawierające uwagi do gramatyki/stylistyki/ortografii/itp zostaną usunięte.


Jeżeli zauważyłeś/łaś jakiś błąd w treści artykułu proszę prześlij nam swoją uwagę korzystając z formularza kontaktowego. Za wszystkie uwagi będziemy wdzięczni.

Jestesmy na Facebooku

Prognoza pogody:

kliknij w obrazek aby zobaczyć szczegóły

 

Statystyki Galway.pl

1'701 osób średnio odwiedza nas codziennie
52'000 osób średnio odwiedza nas miesięcznie
5 min i 6 sec średnio użytkownik spędza na naszej stronie

zainteresowany reklamą? kliknij tutaj <-

Użytkownicy online

Naszą witrynę przegląda teraz 88 gości