Wt05222012

Last update12:00:00

Postfeministki?

Pani Profesor Magdalena Środa zaliczyła mnie – w kontekście mojej kampanii wyborczej – do grona postfeministek: „Feministka i etyk prof. Magdalena Środa uważa, że dzisiejsze 30-latki to pokolenie postfeministek: – My walczymy o równe traktowanie, chcemy zmieniać męską mentalność. A one mówią: skoro panowie się nie rozwijają, ciągle używają seksistowskiego języka, to dlaczego mamy tego nie wykorzystać. Prof. Środa dodaje, że kobiety te są po prostu cwane, a w polityce liczy się skuteczność. – Skoro Jarosław Kaczyński mógł przez dwa miesiące kampanii oszukiwać wyborców, że zmienił się w łagodnego baranka, to nie widzę powodu, żeby te kobiety nie wykorzystywały swoich atutów w kampanii. Ważne, żeby były tego świadome.” Gazeta Wyborcza

Jest w tym jakiś sens. Jednak ja bym na to spojrzała szerzej. Uważam, że dzisiejsze 30-latki przekroczyły pewne schematy i mają mniej kompleksów w stosunku do mężczyzn. Traktują mężczyzn po partnersku, na równi. Mamy takie samo prawo do aluzji seksualnych, jak mężczyźni. Aluzje seksualne nie są domeną męską i nie są zarezerwowane wyłącznie dla Panów. Chodzi o to żeby stawać do rywalizacji z mężczyznami bez kompleksów, z pełną świadomością i akceptacją swojej kobiecości. Ja nie zamierzam zmieniać męskiej mentalności i zabraniać Panom myśleć o seksie. Seks jest jedną z podstawowych czynności życiowych potrzebnych każdej kobiecie i każdemu mężczyźnie do życia. Po co tu coś zmieniać?

 

Nie wiem, jak Pani Profesor definiuje język seksistowski. Nie podobają mi się wprowadzane do języka polskiego formy żeńskie,takie jak np. psycholożka czy polityczka. Z kolei skierowanie słów do kobiety lub mężczyzny, odwołujących się do narządów płciowych lub seksu, w intencji obrażenia, nie jest w mojej opinii ani dyskryminacją, ani seksizmem tylko brakiem kultury.

O ustawie parytetowej

Wczoraj sejm uchwalił ustawę parytetową, która ma gwarantować, aby minimalnie 35% miejsc na listach wyborzych zajmowały kobiety. Niewątpliwie jest to krok w dobrym kierunku. Szkoda jednak, że niektórym wrogom postępu trudno jest przeskoczyć tą mentalną barierę fifty fifty. Niektórzy potrzebują więcej czasu, aby zrozumieć, że pewne tendencje są nieodwracalne. Kobiety będą coraz chętniej angażować się w działalność polityczną. Jest to naturalne zjawisko, które możemy zauważyć chociażby na podstawie wzrastającej od wielu lat ilości kobiet czynnych zawodowo i zajmujących wysokie stanowiska. Jest to fakt i tak samo będzie z działalnością społeczno-polityczną. Faktem jest również to, że w Polsce mamy więcej kobiet wykształconych niż wykształconych mężczyzn. Kobiety mają jeszcze więcej zalet. Są empatyczne, wrażliwe i mniej agresywne. Są bardziej skłonne do kompromisów. Niewątpliwie maja też więcej uroku osobistego. W czym więc rzecz, że kobietom jest trudniej?

Otóż niektóre kobiety mają jedną słabość. Brakuje im wiary w siebie i we własne możliwości. W ten sposób same siebie niejednokrotnie dyskryminują już na wstępie. Problemem jest przekroczenie pewnej bariery mentalnej przez same kobiety. Chodzi o to, aby same kobiety pokonały uprzedzenia, że mężczyźni postrzegają je poprzez stereotyp kucharki, sprzątaczki, gospodyni domowej. Nie można szerzyć kolejnych stereotypów, że wszyscy mężczyźni nie doceniają kompetentnych kobiet. Pracowałam w kilku miejscach w Polsce, a podczas studiów w Bawarii w jednym z największych koncernów branży samochodowej. Ani w Polsce, ani w Niemczech nie spotkałam się w pracy ze zjawiskiem dyskryminacji w stosunku do mojej osoby ze względu na płeć, wygląd czy kolor włosów. Rozliczano mnie wyłącznie za moje kompetencje. W zarządzie polskiej firmy, z którą współpracuję od kilku lat, kobiety stanowią większość. Są to inteligentne, kompetentne i piękne kobiety. Mocną stroną tych kobiet jest to, że wierzą we własne możliwości. Z kolei mężczyzna bez kompleksów nie boi się kompetentnych kobiet. Panowie prawicy: nie lękajcie się! Kobiet w działalności polityczno-społecznej nie boją się mężczyźni w Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Uważają oni, że do ustawy należy wprowadzić zapis nakładający na partie polityczne obowiązek umieszczania na listach wyborczych nie mniej niż 50 % kobiet. „Kobieta zarabia mniej, mimo że jest na takim samym stanowisku na jakim jest  mężczyzna, kobieta ma mniejsze szanse na awans pracy, trudniej jest jej zafunkcjonować w życiu politycznym i publicznym” – powiedział Grzegorz Napieralski. I dlatego konieczne są rozwiązania prawne, które to uregulują. Wczoraj usłyszałam wypowiedź jednego z dziennikarzy, która zawierała bardzo dobry argument za taką regulacją prawną. Niektórzy zarzucają bowiem, że taki zapis byłby sztuczny. Przecież cały system prawny jest sztucznym tworem. Dlaczego nie zarzuca się sztuczności w przypadku, gdy nakłada się obowiązek, aby w sejmie byli przedstawiciele mniejszości narodowych?

Inni z kolei zarzucają, że taki zapis wymusi obecność 50% kobiet na listach bez względu na ich kompetencje. Byle by tam były. Nieprawda. Wystarczy przeanalizować i porównać kompetencje, wykształcenie, doświadczenie kobiet i mężczyzn z list wyborczych ostatnich wyborów samorządowych z mojego okręgu. Kobiety wypadają znacznie lepiej. Ostatecznie to wyborca, poprzez oddanie swojego głosu, zdecyduje o tym, kto ma go reprezentować w sejmie, w samorządzie. Biorąc pod uwagę fakt, że w Polsce mamy więcej wykształconych kobiet niż mężczyzn to prawdopodobieństwo tego, że wybierzemy osobę kompetentną, przy zwiększonej ilości kobiet na listach, również się zwiększa. Statystyka jest  niepodważalna.

Ostatnim argumentem za zapisem fifty fifty, który dziś chcę przytoczyć, jest pojęcie dyskryminacji pozytywnej. Jest to utrzymywanie czasowych lub stałych rozwiązań i środków prawnych, mających na celu wyrównanie szans osób i grup dyskryminowanych ze względu na płeć, pochodzenie etniczne, religię, orientację seksualną, niepełnosprawność i inne cechy. Zadaniem państwa jest przeciwdziałanie zjawisku dyskryminacji za pomocą prawa. Niektórzy twierdzą, że te kobiety, które są zdeterminowane i silne i tak sobie poradzą bez żadnych parytetów. Owszem. Ale jest też wiele kompetentnych, dobrze wykształconych kobiet, które nie doceniają swoich możliwości. Takie kobiety należy wspierać. Po to mamy państwo, po to mamy prawo. W przeciwnym wypadku całe społeczeństwo traci na tym, że nie wykorzystuje się potencjału kobiet (pamiętajmy, że zostały poniesione przez społeczeństwo koszty kształcenia). Jest to zwyczajnie marnotrawstwo.

 

Poprawiony: środa, 08 grudnia 2010 12:38

Dodaj komentarz

Przed zamieszczeniem komentarza zapoznaj się z Regulaminem naszej strony. Komentarze zawierające wyzwiska, wulgaryzmy, imiona i nazwiska osób trzecich lub nie dotyczące treści będą usuwane. Również komentarze zawierające uwagi do gramatyki/stylistyki/ortografii/itp zostaną usunięte.


Jeżeli zauważyłeś/łaś jakiś błąd w treści artykułu proszę prześlij nam swoją uwagę korzystając z formularza kontaktowego. Za wszystkie uwagi będziemy wdzięczni.

Jestesmy na Facebooku

Prognoza pogody:

kliknij w obrazek aby zobaczyć szczegóły

 

Statystyki Galway.pl

1'701 osób średnio odwiedza nas codziennie
52'000 osób średnio odwiedza nas miesięcznie
5 min i 6 sec średnio użytkownik spędza na naszej stronie

zainteresowany reklamą? kliknij tutaj <-

Użytkownicy online

Naszą witrynę przegląda teraz 82 gości