Corralea Court Hotel w Tuam przeżywał w minioną niedzielę najazd małych przebierańców wraz z ich rodzicami. A to za przyczyną organizowanych tam mikołajek dla polskich dzieci. Pisaliśmy o tym wydarzeniu w zeszłym tygodniu. Teraz chcemy podzielić się z Państwem wrażeniami z samej uroczystości.
Tak więc jak na bal karnawałowy przystało dzieci były przecudnie poprzebierane: były księżniczki, kowboje, wampiry, motylki i inne robactwa. Były Żółwie Ninja i rusałki, nie zabrakło Spiker-Man’a i Ben Ten’a, był nawet Michael Jackson. W sumie długo by wymieniać. Tak liczną gromadę przebierańców trzeba było jakoś zabawić, ale byliśmy przygotowani i na tę ewentualność, choć nie było łatwo. Przyznamy się, że zapanowanie nad gromadą 66 rozbawionych dzieciaków – to nie lada wyczyn. Tak więc był konkurs tańca, kalambury, zgadnij co to za owoc i jaka to melodia? Dzieci mogły też się wykazać swoimi talentami muzycznymi, prezentując ulubiona piosenkę. Najbardziej jednak podobała się naszym podopiecznym zabawa: stary niedźwiedź mocno śpi – a jest to zabawa z naszych dziecięcych lat - to tym bardziej nam miło. Początkowo nie było żadnego chętnego dziecka, które zagrałoby niedźwiedzia. Jednak na koniec trzeciej czy czwartej rundy w kole było już z dziesięcioro niedźwiedzi, które tylko czekały na hasło: Trzecia godzina niedźwiedź łapie!! Oczywiście na koniec każdej zabawy zwycięzcy otrzymywali słodką nagrodę.
Po tych wyczerpujących zabawach nastał czas na posiłek. Dzieci dostały przykaz, że jak jedzonko nie zniknie z talerzy, to Święty Mikołaj może się nie pojawić. Nie zabrakło także lodowego deseru – ufundowanego przez właściciela hotelu Gerry’ego Synott. Podzielił się on z nami swoimi spostrzeżeniami co do naszego balu. Powiedział, że jeszcze nie widział tak licznej grupy Polaków, którzy się tak świetnie bawią. Był też pełen podziwu, że jesteśmy w stanie utrzymać tak liczną grupę dzieci w jednym miejscu, że nas słuchają i nie biegają po całym hotelu. Miło było nam to słyszeć.
Kolejnym punktem uroczystości było wręczenie prezentów przez Świętego Mikołaja. Jak na Mikołaja przystało był duży, miał czerwone wdzianko i długą białą brodę. Nasze najmniejsze pociechy nie bardzo chciały usiąść Mikołajowi na kolanach. Natomiast te starsze zrobiłyby wszystko, aby tylko otrzymać prezent. Na koniec wszyscy uczestnicy spotkania wraz z Mikołajem i organizatorami stanęli do ogromnego grupowego zdjęcia, które możecie Państwo oglądać na stronie: Galway.pl. Znajdziecie tam również inne zdjęcia z naszej uroczystości.
Korzystając z okazji chcielibyśmy - my organizatorzy - podziękować wszystkim uczestnikom balu: dzieciom, rodzicom, przedsiębiorcom, osobom mniej lub bardziej zaangażowanym w to przedsięwzięcie. Podziękować za uczestnictwo, za pomoc i jednocześnie prosić o wyrozumiałość. Było to nasze pierwsze przedsięwzięcie na tak dużą skalę i mamy świadomość niedociągnięć. Jak mówi stare polskie powiedzenie: pierwsze koty za płoty- dalej może być już tylko lepiej.
Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z imprezy.
Dziękujemy wszystkim pięknie i do zobaczenia za rok.
Marzena Sułkowska