Zostawiłem Bective Abbey nie bez żalu. Odwracałem się parokrotnie za siebie, wędrując z powrotem w kierunku samochodu… Stało sobie pośród tej zieleni, dumnie, spokojnie, opatulone słońcem, nasiąknięte historią. Opactwo kusiło cały czas, jednak miałem przed sobą coś jeszcze – miejsce, które zobaczyć chciałem koniecznie. Miejsce, w którym chciałem się znaleźć…
Nie ma chyba w Irlandii drugiego tak mocno przeszytego historią i legendą zarazem. Wzgórze Tary/Hill of Tara – przez całe pierwsze milenium to właśnie tu rezydowali arcykrólowie Irlandii. Zbierali się wraz z kapłanami co 3 lata ustalając prawa i rozstrzygając rozmaite spory. Jedna z barwnych sag głosi, że: w momencie gdy zwycięstwo wojowniczych Fomorian wydawało się nieuniknione, w Tarze zebrała się wielka narada wojenna zwołana przez Nuadę Srebrnorękiego , władcę tajemniczego ludu Dé Danaan. Pojawiło się wówczas bóstwo opatrznościowe – Lug Długoręki. Ciskając kamiennymi płytami o ściany pałacu i pokonując wszystkich w grze fidchell, udowodnił swe prawo do przewodzenia Danianom. Gdy nadszedł czas bitwy, Lug celnie rzuconym tathlunem (magicznym kamieniem) powalił wodza Fomorian, a zarazem własnego dziadka – Balora Jednookiego…
Historia Tary jest niesamowita, głęboka aż do bólu ale oczywiście w momencie gdy ma się choć minimalne pojęcie na jej temat. Dla wielu, będąc już tam na miejscu Tara może się okazać nic nie znaczącą łąką z pofalowanym terenem. Ja wiedziałem, nie jakoś super dużo ale mniej więcej wyobrażenie na jej temat. Trafiłem tam w miarę bezboleśnie, na pewno łatwiej niż do Bective. Te dwa miejsca dzieli zaledwie 8 kilometrów, więc w momencie wyruszenia z opactwa po parunastu minutach dotarłem do Tary. Zaparkowałem na parkingu i powędrowałem na teren całego kompleksu. Generalnie wchodzić się chyba powinno od strony starego kościoła, w którym znajduje się obecnie informacja turystyczna ale ja pomaszerowałem po swojemu, od razu na rozległą, trawiastą łąkę, delikatnie pod górę, troszeczkę inaczej aniżeli wszyscy. Po paru chwilach widoki zaczęły mnie porażać! Dosłownie nie było widać horyzontu, miałem szczęście, że pogoda wyklarowała się na tyle, że nic nie mogło mi zakłócić podziwiania.
Czuć było przestrzeń i czuć było wiatr, który powiewał ze wszystkich możliwych stron. Ale delikatnie, z przerwami. Można było bez problemu położyć się na trawie, bądź usiąść i beztrosko spędzać czas. Ludzi nie było zbyt wielu, dopiero w momencie mojego z Tary odjazdu pojawiła się spora gromada szkolnych dzieci ale wcześniej mogłem w spokoju, w samotności przechadzać się, spoglądać, podziwiać…
Wzgórze Tary ma 155 metrów. Istnieje na nim około 30 widocznych zabytków, które są zgrupowane w okolicach szczytu wzgórza. Niektóre z nich pochodzą z czasów neolitu (4000-2400 p.n.e.) natomiast najmłodsze datuje się na rok około 1000 naszej ery. Tara zamieszkiwana była przez mniej więcej 3000 lat i dopiero w roku 1022 opuszczono to miejsce na dobre. W północnej części kompleksu znajduje się Sala Bankietowa (Banquet Hall) czyli wpuszczone w ziemię 228 metrowe przejście wiodące do Tary. Jeśli wierzyć legendzie to podobno w jednym czasie mogło się tam zabrać 1000 mężczyzn. Opodal leży Fort Gráinne (Gráinne’s Fort) – kopiec pokryty bruzdami a także okrągłe Pochyłe Rowy (Sloping Trenches), gdzie władca Ulsteru – Drúnlaing w 222 roku dokonał rzezi 30 księżniczek Tary. Idąc na południe mija się złożony z trzech pierścieni fort z epoki żelaza – Rath na Seanad (Rath of the Synods). Tuż obok mamy Rewir Królewski (Royal Enclosure), który obejmuje trzy obiekty: Kopiec Zakładników (Dumha na nGiall) – trawiasty, niewielki pagórek, do którego można się dostać poprzez niskie wejście. Jest to grób korytarzowy, w którym arcykról Cormac MacArt (227-266) więził dożywotnio więźniów z Connachtu. Drugi obiekt to Dom Cormaca (Cormac’s House) – kurhan powstały w epoce brązu. Ostatni to Królewska Siedziba (Royal Seat), na terenie której stoi Lialh Fáil (Stone of Destiny). Jeszcze dalej na południe od Rewiru Królewskiego leży Rath Laoghaire (Lugair) – kolisty fort, gdzie podobno pochowano arcykróla Lugaira. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że pochowany on został na stojąco i w pełnym rynsztunku bojowym…
Więcej zdjęć można znaleźć na stronie internetowej: www.wrobels.pl
Adrian "Ćwirek" Wróbel
